Część druga - Wilk o niskim poziomie

Morfeusz zagadnął nieśmiało na poczcie. Poza rażącą gramatyką i nieco nieokrzesaną ortografią jego mieszanina polskiego i angielskiego urzekła mnie w wystarczającym stopniu, by go przyjąć do gildii. Prezentował się marnie... Ledwo ponad 10 poziom, choć zarzekał się, że wbija poziomy najszybciej na serwerze... Jednak jak wiadomo, każdy zasługuje na szansę. A Żniwiarze już taką szansę dawali. Ponieważ były wolne miejsca, a nic nie stało na przeszkodzie – Morfeusz dostał ciepłe miejsce z wysokim procentem i możliwością wypowiedzenia się na forum. Szczególnie głębokie myśli to nie były, ale nie musiał od razu być krasomówcą lub wielkim myślicielem typu Freud... Tak więc Morfeusz umilał czas na czacie, rósł w siłę, aż w końcu jego potęga nie znała granic. W końcu 20 poziom to coś godnego pozazdroszczenia! Tak zapewne uważał, bo gdy zapytałam na forum, kogo by przydzielić do jakiej funkcji (ówcześnie nie mieliśmy oficerów oprócz Rozkmina), abym nie musiała całymi dniami interesować się wszystkim w gildii. AjKenFlaj, jako nasz najwyższy poziom gildyjny, postanowił zająć się atakami. Morfeusz, jako dorównujący mu potęgą (AjKenFlay w chwili dołączenia miał 70 pzm), postanowił być rekruterem. Został szybko przeszkolony, jak plus minus zachęcać ludzi, czego nie omieszkał skopiować i wklejać w wiadomościach do innych osób, po czym, niestety rozczarował się... Odpowiedzi nie nadchodziły z prędkością światła, ba, wcale nie nadchodziły! To aż dziwne przy spamie... Być może wtedy to w jego głowie narodził się genialny plan, który postanowił wcielić w życie.
W okamgnieniu Morfeusz usunął z gildii wszystkich zbędnych ludzi, mających czelność być w okolcach poziomu 40, po czym sam zniknął, rzucając się do innej gildii. Ale do tego wrócimy później.
Jestem dumna z siebie. Wiem, kogo mam w gildii i szybko odnalazłam wyrzuconych. Nie minęły 24 godziny, jak byliśmy w komplecie. A Morfeusz...
Postanowiłam zapytać naszego geniusza o powód, dla którego wykonał taki manewr. Odpowiedź zaskoczyła mnie niezmiernie... Morfeusz napisał: „Nie wiem”.
A Żniwiarzom tego się nie robi. SCYZORY, nowa gildia byłego oficera, miały niezwykle ciekawego przywódcę, z którym to wdałam się w rozmowę. Powiedziałam, jak to nasz Morfi sobie pograł, zawarłam sojusz, po czym wcześniej wspomniany wyleciał na pysk. Morfeusz, nie przywódca, rzecz jasna.
Chłopczyna znalazł sobie kolejną gildię, ale, niestety, również ją odnalazłam, co było okropnie trudne... Opinia o zdrajcy i tam dotarła.
W tym czasie jednak działy się rzeczy, mające wpływ na dalsze losy Morfeusza...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz