Morfeusz zagadnął nieśmiało na
poczcie. Poza rażącą gramatyką i nieco nieokrzesaną ortografią
jego mieszanina polskiego i angielskiego urzekła mnie w
wystarczającym stopniu, by go przyjąć do gildii. Prezentował się
marnie... Ledwo ponad 10 poziom, choć zarzekał się, że wbija
poziomy najszybciej na serwerze... Jednak jak wiadomo, każdy
zasługuje na szansę. A Żniwiarze już taką szansę dawali.
Ponieważ były wolne miejsca, a nic nie stało na przeszkodzie –
Morfeusz dostał ciepłe miejsce z wysokim procentem i możliwością
wypowiedzenia się na forum. Szczególnie głębokie myśli to nie
były, ale nie musiał od razu być krasomówcą lub wielkim
myślicielem typu Freud... Tak więc Morfeusz umilał czas na czacie,
rósł w siłę, aż w końcu jego potęga nie znała granic. W końcu
20 poziom to coś godnego pozazdroszczenia! Tak zapewne uważał, bo
gdy zapytałam na forum, kogo by przydzielić do jakiej funkcji
(ówcześnie nie mieliśmy oficerów oprócz Rozkmina), abym nie
musiała całymi dniami interesować się wszystkim w gildii.
AjKenFlaj, jako nasz najwyższy poziom gildyjny, postanowił zająć
się atakami. Morfeusz, jako dorównujący mu potęgą (AjKenFlay w
chwili dołączenia miał 70 pzm), postanowił być rekruterem.
Został szybko przeszkolony, jak plus minus zachęcać ludzi, czego
nie omieszkał skopiować i wklejać w wiadomościach do innych osób,
po czym, niestety rozczarował się... Odpowiedzi nie nadchodziły z
prędkością światła, ba, wcale nie nadchodziły! To aż dziwne
przy spamie... Być może wtedy to w jego głowie narodził się
genialny plan, który postanowił wcielić w życie.
W okamgnieniu Morfeusz usunął z
gildii wszystkich zbędnych ludzi, mających czelność być w
okolcach poziomu 40, po czym sam zniknął, rzucając się do innej
gildii. Ale do tego wrócimy później.
Jestem dumna z siebie. Wiem, kogo mam w
gildii i szybko odnalazłam wyrzuconych. Nie minęły 24 godziny, jak
byliśmy w komplecie. A Morfeusz...
Postanowiłam zapytać naszego geniusza
o powód, dla którego wykonał taki manewr. Odpowiedź zaskoczyła
mnie niezmiernie... Morfeusz napisał: „Nie wiem”.
A Żniwiarzom tego się nie robi.
SCYZORY, nowa gildia byłego oficera, miały niezwykle ciekawego
przywódcę, z którym to wdałam się w rozmowę. Powiedziałam, jak
to nasz Morfi sobie pograł, zawarłam sojusz, po czym wcześniej
wspomniany wyleciał na pysk. Morfeusz, nie przywódca, rzecz jasna.
Chłopczyna znalazł sobie kolejną
gildię, ale, niestety, również ją odnalazłam, co było okropnie
trudne... Opinia o zdrajcy i tam dotarła.
W tym czasie jednak działy się
rzeczy, mające wpływ na dalsze losy Morfeusza...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz