Część dwunasta - Mgr. Marny Detektyw

Są dni, są Chwile, są ludzie i Żniwiarze :) Tak, nas nie da się chyba zaszufladkować. Barwni jak ogon pawia, tylko może mniej chwiejni na wietrze.
Nasze szeregi rozkwitają. Dawno nie było sytuacji, kiedy to nasza gildia straciła ikonkę "zaproś" znad imienia Adelei... Zresztą wszyscy wiemy, dlaczego. A tu proszę, pełen urodzaj! Gonzales, nasz nowy nabytek, potrafi nieźle się powypowiadać, nawet po pijaku... I jego wejście będzie dla mnie niezapomniane, kiedy to po dołączeniu podał swe imię! Podziwiam, podziwiam...
Czat gildyjny żyje znowu. Jest to spora zasługa Milvy, nietypowej dzieczczyny, Tiennshana, co to z nią sobie rozmawia no i naszego nowego.
Opracowaliśmy technikę, dzięki której przestaliśmy co chwilę spadać w tabeli, nieco oszukańcza, ale tonący brzytwy się chwyta, a ostatecznie trzeba było użyć szarych komórek, by uwić plan szatański w swej prostocie.
Status Quo, nasza gildia, pomysł Rozkminka, w końcu zaczęła spełniać swą rolę, blokując ataki na nas. Spotkało się to z dezorientacją niejakiego Proroka, który poprosił, byśmy go nie atakowali... Cóż, czasem brak doskonałej komunikacji wprawia w stan zagubienia i niezrozumienia. A ten pan, przypominam, miał wbić poziom 100 w tydzień xD Pozdrawiam, Proroczku ;*
Kajoj postanowił sobie przejść do innej gildii. Nie odpowiadało mu towarzystwo widać. Zbyt wielka strata to nie była, nie czarujmy się. Złoiłam mu tyłek na arenie! :D
Tym czasem żywych trupów przybywa... RuRa dawno nie oddychał już, tak samo dół naszej gildii. Gdy pojawią się nowi kandydaci, powiemy im papa.
Ubolewam nad małą aktywnością naszej maskoteczki Marmoladki, chłopca o wielkim temperamencie. Tęskni się za nim :( Ehh... Te czasy kłótni z RuRą i Komarem, nie będącym już na s22... Uczcijmy go chwilą ciszy. [*]
Największym szokiem było jednak niezwykle pojawienie się w gildii Acerka i jego Palucha.
Bez pytania, bez wiedzy, tak o... Są.
Rozpoczęła się misja rozeznawsza wśród oficerów, w końcu to dość poważny krok. Niepewni gracze, mogący w każdej chwili odejść... Balans na cieńkiej linie pozycji.
Sprawa zaczęła się znacznie komplikować, gdyż ani Rozkmin, ani Fredor nic o tym nie wiedzieli, co więcej byli równie zdziwieni. Bezimienny też nic w temacie nie wiedział. Strawa stała się jasna - Azaxx.
Żeby pewności stało się za dość, zapytałam również i tego delikwenta. A tu szok - i on nic na temat nie wie...
Sprawa stała się całkowicie jasna. Jestem lunatryczką i to moja sprawka. Musiałam przełknąć smutną świadomość mojego dziwactwa i kulturalnie zaakceptować stan rzeczy. Ach, psychozy me!
Nagle nastąpił zadzwiający zwrot akcji. Bezimienny na czacie napisał coś w stylu "Cześć PALUSZKU". I cisza.
Stąd w oparciu o kilka różnych sytuacji wysnułam dziwną teorię. Skoro Bezimienny to brat Acerka...
Choć nie, to zły trop. Co ma Bezimienny do Palucha?
Chyba, że... Bezimienny to Acerek!
Dumna ze swej teorii nie omieszkałam szukać jej potwierdzenia tudzież zaprzeczenia. Tymi krokami byłam dość oschła... Co zauważył Bezimienny. Po kliku wiadomościach wymienionych z Acerkiem i Bezimiennym wyszło, że miało miejsce "skorzystanie" konta brata z konta drugiego brata. Jestem jedynaczką, nie oceniam. Nie znam konszachtów rodzeństw.
Tak czy inaczej zachwycona zapewnieniem samej siebie co do komlpetności mojego zdrowia (przynajmniej w kwestii lunatyzmu czy rozdwojenia jaźni) rozegrałam z Bezimiennym partyjkę w tysiąca, którą przegrałam z kretesem, a nad gildią znowu zaświeciło słoneczko.
I tak to się toczy... Raz na górze, raz na dole, ale jedno może być pewne. Piwo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz