Część piąta - Wiele krzyku

ŻMarmoladka to człowiek porywczy. Targają nim silne emocje, podchodzi niezwykle żywiołowo do choć odrobinę odbiegających od normy sytuacji i ma tendencje do zadawania zagadek na forum publicznym. Oczekuje na nie szybkiej, poprawnej odpowiedzi, która niekiedy jest dość trudna do odnalezienia. Trochę przy tym nie panuje nad słownictwem i może przesadza...
Tak to Marmoladka zirytował RuRę. Od słowa do słowa – pokłócili się śmiertelnie i zaczęli się atakować. Jeden skarżył na drugiego, z płaczem, prośbami o wyrzucenie, ba! Nawet i szantaż był! Po kilku epitetach typu „jesteś głupszy od piątoklasisty”, RuRa podjął drastyczny krok i odszedł ze Żniwiarzy.  
Zanim do tego doszło, starałam się wyjaśnić konflikt, gdyż Marmoladka nie przyznawał się się do pisania wiadomości na poczcie prywatnej i atakowania kumpla. Jednak tamten skasował już powiadomienia i nic nie dało się udowodnić. Do dziś nie wiem, jak było na prawdę, ale w związku z kolejnymi epizodami, uznałam, iż nasza gildyjna maskoteczka Marmoladka, poprawiający humor samym faktem istnienia, mówił prawdę.
Tymczasem gildię zasilił brat RuRy – Komar. Wyglądał normalnie, zachowywał się też dobrze... Coś mu tam nie pasowało, zauważył to Wpierdol. W międzyczasie trzeba było usunąć Snowa, który zwyczajnie przestał wchodzić do gildii i po interwencji Morfeusza nie powrócił, wisiał jedynie zawieszony między „jestem” a „mnie nie ma”. Wpierdol miał usunąć zaproszenie, ale zakłócenia na linii telefonicznej spowodowały, że wyleciał właśnie Komar. I zaczęła się wojna... Choć wyrzucony od razu powrócił, wojna z głównym oficerem (taką finkcję sprawuje Wpierdol), rozgorzała na amen. A wiadomo – walki z systemem nikt nie wygrał. Zatem Komar ponownie został bez gildii, wykopany.
Po ochłonięciu zarówno on, jak i jego brat powrócili do gildii. Zobaczymy, jak sprawować się będą tym razem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz