Część dziewiąta - Pierwszy dzień Wiosny

Jeśli spojrzeć na los gildii jak na zjawisko pogodowe, to odejście Acerka, Mefista stałoby się okresem zimy. Zapasy się kończyły, chłód i nieporozumienia...
Ale na niebo wzeszło wiosenne słońce. Z wyjazdu wrócił nasz kochany Marmoladka, ponownie zachciało się coś robić. A i Rozkmin więcej zaczął się udzielać. Udana transakcja sprawiła, że zawitał u nas przyszły ojciec i to na stałe!
Z pierwszymi promieniami słońca warto zrobić wiosenne porządki. Nie było nic przyjemnego w trzymaniu w gildii „trupów” nieaktywnych od dłuższego czasu, gdy można było wziąć się od nowa za nabór ludzi i dać odżyć gildii. Skład został wymieniony, oczywiście nie cały, konta są teraz aktywne, a i nawet nowy oficer dostał szansę na wykazanie się! Oby jej nie zmarnował, potrzeba nam rozsądnego wojskowego, kierującego gildią z rozwagą.
Tymczasem naszego Wpierdola spotkała kara i stał się Graczem z numerem seryjnym... Trzeba trzymać kciuki, by mógł zmienić nazwę na sensowniejszą, choć osobiście mnie to bawi :D Wybacz, jeśli to czytasz, ale co będę ściemniać!
Nie minął tydzień od odejścia Mefista, jak dostałam od niego wiadomość z zapytaniem o możliwość powrotu. Zgodziłam się, jest jeszcze miejsce. Ostatnie wolne, niech zasili nasze szeregi. A zrozumieć się nigdy nie uda Acerka... Który pisał do mnie, choć w sumie po co? Uświadomiłam mu, że powinien sobie znaleźć przyjaciół w swojej nowej, lepszej gildii. Chyba nie są zbyt rozmowni...
Tak to toczy się koło fortuny – raz na dole, raz na górze, nigdy na samym dnie. Dlaczego? Bo Żniwiarze górą!
Kocham tą gildię. Niepowtarzalną atmosferę i zlepek różnych charakterów... Od wybuchowych Marmoladki, Komaresa i RuRy, przez opanowanego i spokojnego Bezimiennego, aż do przyjacielskiego Rozkmina i inteligentnej Merihim...
I Azaxxa, naszego nowego, oficerskiego nabytku.
Wiecie co? Mefisto wrócił...

1 komentarz: