Część trzecia - Dwie Gildie

Czas po przewrocie dokonanym przez Morfeusza płynął dość leniwie. Przywitaliśmy w swych szeregach sporo nowych osób, aż nagle się zdziwiłam. Stary skład niemal cały odszedł! Ci pierwsi Żniwiarze, ci, których poznawałam z uśmiechem na twarzy, z którymi żartowałam i poważnie rozmawiałam, rozpryśli się jak bańka mydlana. Ot, tak!
Powodowana wewnętrznym odrętwieniem, mieszanką wściekłości i rozpaczy, napisałam do Rozkmina, o co chodzi. Okazało się, że nie jest to rodzaj wrogiego wybiegu, a jedynie zwolnienie miejsca i nowa taktyka. Druga gildia, pracująca dla nas, z naszymi. Wystarczyło uskładać na zaatakowanie gildii głównej i voila! Dziesięć godzin zablokowania dla ataków innych. Plan genialny w swej prostocie, jednakże awykonalny. Tak niskie poziomy, jakie tam się znajdowały, z nierozwiniętym trenerem i skarbcem latami zbierałyby na atak, zwłaszcza, że Żniwiarze jawili się niczym słońce na pozycjach sto-którychś. Plan umarł więc dość szybko, ale popularność gidii stała się przerażająca, co dzień napływały prośby o przyjcie: Komar, jego brat RuRa... Wiele innych również. Niskie poziomy zostały w Status Quo do dzisiaj. Ostatecznie uchwalona została decyzja, że sensowne by było rozwinięcie nieco gildii, więc Cynamonka przerzuciła złoto”za granicę”. Teraz Status Quo pełni rolę niczego innego jak swego rodzaju przedszkola dla niskich poziomów. A żeby było zabawniej... Zaprosiliśmy tam Morfeusza!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz