Spodziewały by się ktokolwiek, że dwie wrogie frakcje nauczą się być jednym organizmem? Okazało się to nad wyraz owocne, jednak, gdy tak spogląda się z oddali na niegdysiejszą potęgę - TELMON, świecącą teraz pustkami, plączącą się na pozycjach od trzystu do dwustu... Łza w oku się kręci... Choć gdzie chwała, tam i popioły, w końcu to na prochach czegoś z przeszłości rodzi się coś nowego.
Byli oficerowie opuszczonej gildii sprawują teraz swoje urzędy i w Żniwiarzach. Wyszło to całkowicie przypadkiem, po prostu, jak wiadomo, w gildii lubimy mieć odpowiednich ludzi na odpowiednich miejscach. Im więcej w głowie tym większa szansa na awans. Nie za wpłacone złoto. Nie za grzyby. Za olej.
Liczne awanse, mające miejsce ostatnimi czasy, spowodowały, iż mamy prawdziwy rozkwit oficerstwa. O dziwo, sądzę, że jeszcze jedna osoba zasługuje na awans. Ale cicho... Jeszcze o tym nie wie...